Dyskografia powrót na listę
Komeda Inspirations
 
rok:   2010 wytwórnia:   ARMS Records
„Komeda – Inspirations”
Jan Bokszczanin


ARMS Records 2010








Wykonawcy i spis utworów

Wykonawcy: Jan Bokszczanin, Paweł Gusnar, Grażyna Auguścik,
Ryszard Borowski, Robert Majewski, Tomasz Szukalski

Jan Bokszczanin – organy (1-13)
Paweł Gusnar – saksofony: altowy i tenorowy (2, 4, 5, 6, 7, 8, 11)
Grażyna Auguścik – śpiew (1, 3, 9, 12)
Ryszard Borowski – flet (3, 9)
Robert Majewski – trąbka, flugelhorn (2, 6, 11)
Tomasz Szukalski – saksofon tenorowy (13)

Krzysztof Komeda, arr. Michał Lamża – Nim wstanie dzień 5’23”
Wojciech Majewski / Krzysztof Komeda – Zamyślenie / Niekochana 6’10”
Krzysztof Komeda, arr. Michał Lamża – Ja nie chcę spać 3’38”
Krzysztof Komeda, arr. Krzysztof Herdzin – Ballad for Bernt 6’16”
Miłosz Bembinow – KOMEDitAtion 8’14”
Krzysztof Komeda, arr. Ryszard Borowski – Kattorna 5’52”
Włodek Pawlik – Tribute to Komeda 3’51”
Dariusz Przybylski – Dreaming Tiffany Before The Breakfast 7’57”
Krzysztof Komeda, arr. Michał Lamża – Kołysanka Rosemary 5’34”
Adam Sławiński – Komeda 4’10”
Krzysztof Komeda, arr. Krzysztof Herdzin – Litania 7’38”
Krzysztof Komeda, arr. Ryszard Borowski – Nie jest źle 3’26”
Krzysztof Komeda, arr. Marcin Zieliński – Szara kolęda 4’41”

Nagrano w Kościele Ewangelicko – Reformowanym w Warszawie
(organy Schlag&Sohne) - maj/czerwiec 2010
Reżyser dźwięku – Ars Sonora (Jakub Garbacz)
Mastering – Maciej Stryjecki, Jakub Garbacz
Projekt graficzny – Vladimir Tsesler, prepress – Joanna Mościska


------------------------------------------------------------------------------------------------------

Album „Komeda-Inspirations” jest oryginalnym i specyficznym projektem, łączącym dwa światy: jazzu i muzyki organowej. Wykorzystanie tego instrumentu dało efekt odmienny od oczekiwań, głównie ze względu na niestandardowe aranżacje piosenek. Te powierzyliśmy znanym i cenionym artystom.
Kompozycje Krzysztofa Komedy są pierwszą odsłoną płyty. Na przeciwnym biegunie leżą utwory, napisane przez twórców, reprezentujących różne gatunki muzyczne. Ideą było jednak zachowanie spójności stylistycznej i ducha romantyzmu, unoszącego się pomiędzy dźwiękami.
Wykonawcy doskonale zrozumieli intencję autora projektu (Jan Bokszczanin – koncertujący organista, w którego dorobku znalazły się wielkie dzieła klasyków. Ostatni, najbardziej spektakularny album zawiera utwory Saint-Saensa i Poulenca na organy i wielką orkiestrę symfoniczną), wśród nich mieliśmy okazję gościć Grażynę Auguścik i Tomasza Szukalskiego, który od dawna „milczał” na rynku fonograficznym. Wszyscy stworzyli niepowtarzalny klimat, potęgowany dostojnym wnętrzem Kościoła Ewangelicko – Reformowanego w Warszawie.
Aby go przekazać, ogromną wagę przywiązaliśmy do jakości nagrania. Dla muzyków brzmienie instrumentu jest owocem wieloletniej pracy, więc dołożyliśmy starań, aby tego efektu nie zniweczyć w najmniejszym stopniu. Jednym z założeń było zastosowanie docelowej częstotliwości próbkowania, aby uniknąć strat związanych z „przeliczaniem” gotowych nagrań po to, aby materiał brzmiał u odbiorców tak samo, jak w studiu. Ten efekt musiał być osiągnięty przed masteringiem. Na tym etapie chcieliśmy jedynie podkreślić zalety nagrania, a nie „ratować” źle zarejestrowane ścieżki. Pracę realizatora (Jakub Garbacz) ocenicie Państwo sami. Mamy nadzieję, że spodoba się Wam czystość dźwięku, obszerność sceny stereofonicznej, realistyczne ujęcie wokalu i naturalny, potężny bas niedawno wyremontowanego instrumentu Schlag&Sohne. Jest to jednak płyta nie tylko dla posiadaczy drogiego sprzętu grającego, ale dla wszystkich, do których przemawia ulotne piękno kompozycji Krzysztofa Komedy
Aby podkreślić dbałość o szczegóły, krążek wytłoczyliśmy na złotym nośniku. Projekt graficzny okładki i książeczki wykonał wybitny grafik – Vladimir Tsesler.
Płyta trafi do sklepów w połowie stycznia, ale w wielu (nie tylko internetowych) znajdzie się jeszcze przed Gwiazdką.

Maciej Stryjecki

Tekst z książeczki:

To płyta dla tych, którzy twierdzą, że wszystko już było. Niespotykane dotąd w wykonaniach muzyki Komedy instrumentarium gwarantuje jedyne w swoim rodzaju doznania. Do realizacji przedsięwzięcia Jan Bokszczanin zaprosił grono twórców i wykonawców odczuwających podobnie. To apologeci ginących w otchłani kultury masowej wartości, wyrażanych przez pryzmat indywidualnej wrażliwości. Kompozytorzy muzyki klasycznej, jazzowej i filmowej: Miłosz Bembinow, Dariusz Przybylski, Adam Sławiński, Krzysztof Herdzin, Włodek Pawlik, Ryszard Borowski, Michał Lamża. Muzycy: trębacz Robert Majewski, saksofoniści Paweł Gusnar i Tomasz Szukalski oraz Grażyna Auguścik nadająca epifanicznymi wokalizami nową perspektywę piosenkom Komedy.
Idea Bokszczanina opiera się na syntezie inspiracji artystów, biorących udział w realizacji awangardowego zamysłu. Każdy z nich ofiarowuje słuchaczowi cząstkę intymnego natchnienia, dla którego muzyka napisana pół wieku temu stanowi czytelny paradygmat, jednocześnie odrzucając silenie się na oryginalność i poddawanie terrorowi masowych upodobań. Podstawowy element koncepcji, to poszukiwanie najbardziej dojrzałego owocu uniwersalizmu, jakim jest zdolność współprzeżywania piękna. Piękna wytwornego i ponadczasowego, którego akuszerem może być jedynie kompozytor o niebywałym talencie i genialnej intuicji.
„Dla Komedy jazz – jak ujmuje prof. Marek Hendrykowski - był metaforą ludzkiego życia. Stał się muzyką, która wyraża pragnienie osobistej wolności i płynie z wnętrza człowieka, jako niepowtarzalny rodzaj doświadczenia polegającego na odkrywaniu siebie i świata poprzez sztukę”. Istotnym ogniwem w spojrzeniu Jana Bokszczanina na muzykę „Księżycowego Chłopca” jest proces tropienia tajemnicy, ciągłego odkrywania i opisywania „czegoś” nieznanego.
Intuicyjne wyczucie obecności paraleli, łączących teraźniejszość i generację „pięknych dwudziestoletnich”, jest jednym z filarów „Inspiracji”. Agnieszka Osiecka, „poetessa”, autorka cudownych tekstów do piosenek Komedy mawiała, że: „jest w tej muzyce coś, co można nazwać sumą nadziei i rozczarowań, sumą uniesień i upadków naszego pokolenia” A może każdego pokolenia? Skąd pewność, że istnieje różnica w postrzeganiu świata pomiędzy nami, a ludźmi, którym przyszło żyć w szarzyźnie lat 50 i 60?.
Nieprzemijalną wartością muzyki Komedy jest kunsztowne łączenie pierwiastków lirycznych i dramatycznych. Ta właściwość ma podłoże w wynikającym z polskich tradycji romantycznym i po trosze mistycznym postrzeganiu rzeczywistości. W jednym z wywiadów kompozytor przyznaje: „Sądzę, że dla mojej muzyki nie jest obojętne, iż wychowałem się na romantykach, a w szczególności na Chopinie. Dużo się mówi w naszym światku jazzowym o liryzmie mojej muzyki. Tej powszechnej skłonności Polaków chyba rzeczywiście i ja ulegam”. Podobnie wypowiadała się Agnieszka Osiecka: „Ruda czupryna Krzysia Komedy łagodnie płonęła nad klawiszami jak lampka nocna. Zawsze ze dwie lub trzy rozmarzone panny, niczym topielice, zwieszały się z instrumentu, a my, ci, co stali w drzwiach, mówiliśmy szeptem. Muzykę Komedy nazwali Szwedzi jazzem romantycznym, i mieli pewnie rację. Chcę tylko dodać, że z tą romantycznością szła u niego w parze jakaś dostępność (nie: przystępność, a dostępność) poufność i poufałość”.
Realizacja projektu Jana Bokszczanina wymagała determinacji i odwagi, aby tej dostępności i poufności nadać spójny kontekst. Głos organów kościelnych to spoiwo pomiędzy elitarnością a popularnością. Nie są one wyłącznie tłem i „sekcją rytmiczną”, ale zadziwiają bogactwem barw i możliwości wyrazowych, przy braku konotacji sakralnych i dusznej atmosfery katedry. Subtelne barwy „króla instrumentów” splatają się gdzieś poza czasem z frazami saksofonu, trąbki, czy fletu. Wznoszą się wysoko, po czym, jak w wierszu Tetmajera, gdzieś na granicy słyszalności „ich głos kędyś kona”. Bokszczanin nie epatuje polifonicznym monumentalizmem, przez co osiąga harmonię barw i łagodność, a jednocześnie akcentuje charakterystyczne dla Komedy uczucie metafizycznego niepokoju.
Przemyślane brzmienie organów stanowi rodzaj narracji podobnej do rejestracji obrazu kamerą filmową. Słuchając poszczególnych opracowań nie sposób oprzeć się wrażeniu uczestnictwa w projekcji nierzeczywistych pejzaży malowanych dźwiękiem. To oczywista analogia, bo Komeda zasłynął w świecie jako kompozytor muzyki filmowej. Miarą geniuszu określał wymiar historii opowiadanej na taśmie celuloidowej, nadawał jej sens i kolor.
Muzyka inspirowana twórczością Komedy jest przeznaczona dla odbiorców zdolnych do wyjścia poza własne wnętrze, aby w oderwaniu od codzienności dokonywać magicznych eksploracji niezbadanych przestrzeni mentalnych. Dla tych, którzy słuchając tkwią pomiędzy zamyśleniem a snem, niestrudzenie wypatrując nieznanych brzegów, niewyśnionych śniegów, wyczekanych pocałunków i drogi pod wiatr.

Mirosław Szymański


O nagraniu

Wszystkie nagrania do płyty z muzyką Komedy zostały zrealizowane w warszawskim Kościele Ewangelicko-Reformowanym przy al. Solidarności. Oprócz doskonałej akustyki i ciekawego pogłosu, są w nim świetne organy – oryginalny instrument Schlag und Söhne, który przed dwoma laty przeszedł generalny remont. Organy te wyróżniają się miękkim i ciepłym brzmieniem oraz głębokim basem. W trakcie rejestracji wszyscy muzycy znajdowali się na chórze, dzięki czemu mieli ze sobą bezpośredni kontakt. Sporo kłopotów przysporzyła nam ruchliwa – nawet w godzinach wieczornych – arteria komunikacyjna oraz… anomalie pogodowe. Podczas pierwszej sesji nad Warszawą szalała potężna burza z gradobiciem, musieliśmy więc kilka razy przerywać. W utworze „Nim wstanie dzień” słyszalny jest odgłos deszczu uderzającego w dach kościoła. Zdecydowaliśmy się na pozostawienie tego efektu, który dodał utworowi specyficznego klimatu.
Główna para mikrofonów została umieszczona na wysokim statywie, mniej więcej w połowie odległości między chórem (organami) a prezbiterium. Wykorzystałem do tego celu dwa mikrofony Schoeps CMC6 z kapsułami kardioidalnymi MK2, zainstalowane w technice stereofonicznej AB. O ile przy nagraniach samych organów z powodzeniem można użyć jednej pary mikrofonów, o tyle w przypadku instrumentów solowych i wokalu konieczna była rejestracja wielomikrofonowa. Pociąga to za sobą pewne problemy z fazą, ale można nad tym zapanować na etapie edycji. Jako mikrofony podpórkowe użyte zostały: dla organów – para AKG C414 w technice MS, dla wokalu Neumann U87, dla saksofonów i trąbki: Audio-Technica ATM350 oraz Schoeps CMC6 MK2. Konieczną przy tego typu nagraniach klarowność i naturalność brzmienia zapewniły preampy: Upgrades Audio oraz Prism Orpheus i przetwornik A/D Prism. Rejestracja oraz obróbka odbyły się w stacji roboczej Digital Performer na platformie Apple. Aby uniknąć straty jakości wynikającej z konwersji, materiał nagrywany był bezpośrednio w formacie wymaganym przez standard Red Book, obowiązujący dla produkcji płyt CD Audio, a więc 44,1 kHz i 16 bit.
Naszym założeniem była jak najmniejsza ingerencja w nagrany materiał. Dlatego ograniczyliśmy się do niezbędnych prac edycyjnych i miksu, oraz bardzo delikatnej korekcji – zwłaszcza w zakresie niskich częstotliwości. Konieczne było także dodanie lekkiego pogłosu na wokale nagrywane z bliskich ujęć mikrofonowych. Pragnę zwrócić uwagę na rezygnację z wszelkich procesorów dynamicznych (kompresorów, limiterów itp.).

Jakub Garbacz