Dyskografia powrót na listę
OBLIVION - Tytus Wojnowicz & Jan Bokszczanin
 
rok:   2011 wytwórnia:   Pro Musicae Artis - PMA 002
"Oblivion"
Tytus Wojnowicz - obój , obój d'amore
Jan Bokszczanin - organy.

Nagranie zostało dokonane w Kościele Podwyższenia Świętego w Sulechowie na wspaniałych organach firmy Gustav Heinze z Sorau (Żary), op. 100 z 1922 roku.




1. J.S. Bach – Sinfonia
2. A. Marcello – Adagio
3. J.S. Bach – Bist du bei mir *
4. G.F. Händel – Lascia ch’io pianga
5. L. Boëllmann – Prière a Notre Dame
6. M. Ravel – Pavane*
7. G. Fauré – Après un rêve*
8. S. Rachmaninow – Vocalise*
9. K. Szymanowski – Etiuda b-moll
10. E. Satie – Gymnopédie nr 1
11. H. Villa-Lobos – Bachianas Brasileiras nr 5
12. S. Barber – Adagio**
13. A. Piazzola – Tanti anni prima
14. M. Colombier – Emmanuel
15. J. Martinson – Aria on a Chaccone**
16. A. Piazzola – Oblivion
17. E. Morricone (1928) – Gabriel’s Oboe
TT: 69.07


Tytus Wojnowicz – obój [1,2,4,10,11,13,14,16,17], *oboe d’amore [3,6,7,8,]
Jan Bokszczanin – organy, **organy solo [5,9,12,15]

Autor projektu: Jan Bokszczanin
Reżyseria nagrania, montaż i mastering: Ars Sonora-Jakub Garbacz
Projekt okładki: Vladimir Tsesler
Opracowanie techniczne i skład: Joanna Mościcka
Autor tekstu: dr Tadeusz Maciejewski

----

Nie sposób wyobrazić sobie naszego życia w absolutnej ciszy. Ale też nie sposób żyć bez muzyki. Otacza ona nas zewsząd, zachwycając, przywołując wspomnienia, towarzysząc w życiu codziennym. Wielokrotnie nawet nie zastanawiamy się nad tym, kto i kiedy skomponował te urokliwe melodie, czy są fragmentem jakiegoś większego utworu, czy też od początku swego istnienia były małymi miniaturami, ulotnymi myślami zapisanymi w godzinie natchnienia, z potrzeby serca. Wyjęte czasami z większego kontekstu, żyją własnym, nowym życiem, dalekim od pierwotnego ich przeznaczenia. Można by dla każdego z tych utworów spisać historię jego popularności. Przerabiane, odmieniane, zawsze jednak rozpoznawalne, pozostają w naszej pamięci, przywołując związane kiedyś z nimi wspomnienia, uczucia i przeżycia. Może największą ich siłą jest to, że są jak wiosenne pierwsze kwiaty przynoszące radość i nadzieję na piękne, słoneczne dni.
Każdy z nas ma swoje ulubione melodie, ale są też takie, które weszły do powszechnej skarbnicy naszych wspomnień i zagościły tam na stałe.
Przyglądając się twórczości wielu kompozytorów, tych dawnych i tych nam współczesnych, natrafiamy na prawdziwe klejnoty, rozrzucone tu i ówdzie hojną ręką artysty. Wiele z nich zyskało sobie sławę już za życia ich twórców, inne doceniono dopiero po wielu latach. Nie wiadomo, jaki jest powód, dla którego właśnie te utwory zdobyły tak wielką popularność. Czy jest to wynikiem swoistego rezonansu, jaki wzbudzają swoim oddziaływaniem w naszym sercu? Czy jest to jakaś siła tajemna, której nie potrafimy zdefiniować? Na wiele takich i podobnych pytań nie znajdujemy zadawalającej odpowiedzi. Może to i dobrze, bo sztuka ma w sobie zawsze coś tajemniczego.
Różne są drogi zyskiwania popularności. Rzadko jakiś utwór staje się przebojem od pierwszego słuchania. A szczególnie, gdy mamy do czynienia z tzw. muzyką poważną. Czy dostojny i dla wielu pozornie niedostępny i poważny Jan Sebastian Bach może być autorem współczesnych przebojów? Czy powinien istnieć w naszej świadomości tylko jako autor Toccaty i fugi d-moll? Co przebojowego skomponował Jerzy Fryderyk Haendel (oprócz znanego oratorium Mesjasz i sławnego Alleluja)? Może właśnie dzięki tym przebojom sięgniemy z ciekawości po inne ich utwory, by odkryć równie wspaniały świat przeżyć.
Miłośnicy bliższej nam w czasie twórczości, również znajdą coś dla siebie w działach Erica Satie, Maurycego Ravela, Sergiusza Rachmaninowa, Gabriela Faurè, Karola Szymanowskiego, Hektora Villa-Lobosa, Astora Piazzoli czy Enrico (Enio) Morricone. Lista z przebojami nie jest zamknięta. Pojawiają się i znikają niekiedy tak szybko, jak zyskały sławę.
Jest jedna cecha, która wyróżnia przeboje. Urokliwa melodia, a także kontekst, w którym się znalazła. Może to być film, ilustracja wydarzeń, czy tylko odkryty, czasami przypadkowo, zniewalający jej urok. I zapewne owemu urokowi tych melodii należy przypisać to, iż tak chętnie bywają opracowywane i prezentowane przez różnych wykonawców w odmiennej od pierwotnej szacie dźwiękowej. Czasami zyskują na swym wdzięku, niekiedy stają się swego rodzaju hasłem wywoławczym pewnych zdarzeń. Zawsze jednak zniewalają swym pięknem i pewnie dlatego w sposób dyskretny towarzyszą nam w różnych sytuacjach naszego życia.

Tadeusz Maciejewski