Projekty
powrót na listę
KOMEDA - INSPIRATIONS
 
„KOMEDA INSPIRATIONS”

Album „Komeda-Inspirations” jest oryginalnym i specyficznym projektem,
łączącym dwa światy: jazzu i muzyki organowej.
Wykorzystanie tego instrumentu dało efekt odmienny od oczekiwań,
głównie ze względu na niestandardowe aranżacje piosenek.
Te powierzyliśmy znanym i cenionym artystom.
Kompozycje Krzysztofa Komedy są pierwszą odsłoną płyty.
Na przeciwnym biegunie leżą utwory, napisane przez twórców,
reprezentujących różne gatunki muzyczne. Ideą było jednak zachowanie
spójności stylistycznej i ducha romantyzmu, unoszącego się pomiędzy
dźwiękami.
Wykonawcy doskonale zrozumieli intencję autora projektu
(Jan Bokszczanin – koncertujący organista, w którego dorobku znalazły
się wielkie dzieła klasyków. Ostatni, najbardziej spektakularny album
zawiera utwory Saint-Saensa i Poulenca na organy i wielką orkiestrę
symfoniczną), wśród nich mieliśmy okazję gościć Grażynę Auguścik
i Tomasza Szukalskiego, który od dawna „milczał” na
rynku fonograficznym. Wszyscy stworzyli niepowtarzalny klimat,
potęgowany dostojnym wnętrzem Kościoła Ewangelicko–Reformowanego
w Warszawie.
Aby go przekazać, ogromną wagę przywiązaliśmy do jakości nagrania.
Dla muzyków brzmienie instrumentu jest owocem wieloletniej pracy,
więc dołożyliśmy starań, aby tego efektu nie zniweczyć
w najmniejszym stopniu. Jednym z założeń było zastosowanie
docelowej częstotliwości próbkowania,
aby uniknąć strat związanych z „przeliczaniem” gotowych nagrań.
Materiał powinien brzmieć odbiorców tak samo, jak w studiu.
Ten efekt musiał być osiągnięty przed masteringiem.
Na tym etapie chcieliśmy jedynie podkreślić zalety nagrania,
a nie „ratować” źle zarejestrowane ścieżki. Pracę realizatora
(Jakub Garbacz) ocenicie Państwo sami. Mamy nadzieję,
że spodoba się Wam czystość dźwięku, obszerność sceny
stereofonicznej, realistyczne ujęcie wokalu i naturalny,
potężny bas niedawno wyremontowanego instrumentu Schlag&Sohne.
Jest to jednak płyta nie tylko dla posiadaczy drogiego sprzętu
grającego, ale dla wszystkich, do których przemawia ulotne piękno
kompozycji Krzysztofa Komedy
Aby podkreślić dbałość o szczegóły, krążek wytłoczyliśmy
na złotym nośniku. Projekt graficzny okładki i książeczki wykonał
wybitny grafik – Vladimir Tsesler.
Płyta trafi do sklepów w połowie stycznia, ale w wielu
(nie tylko internetowych) znajdzie się jeszcze przed Gwiazdką.

Maciej Stryjecki

--------------------------------------------------------------------------------------

Wykonawcy i spis utworów:

Wykonawcy: Jan Bokszczanin, Paweł Gusnar, Grażyna Auguścik,
Ryszard Borowski, Robert Majewski, Tomasz Szukalski

Jan Bokszczanin – organy (1-13)
Paweł Gusnar – saksofony: altowy i tenorowy (2, 4-8, 11)
Grażyna Auguścik – śpiew (1, 3, 9, 12)
Ryszard Borowski – flet (3, 9)
Robert Majewski – trąbka, flugelhorn (2, 6, 11)
Tomasz Szukalski – saksofon tenorowy (13)

Krzysztof Komeda, arr. Michał Lamża – Nim wstanie dzień 5’23”
Wojciech Majewski / Krzysztof Komeda – Zamyślenie / Niekochana 6’10”
Krzysztof Komeda, arr. Michał Lamża – Ja nie chcę spać 3’38”
Krzysztof Komeda, arr. Krzysztof Herdzin – Ballad for Bernt 6’16”
Miłosz Bembinow – KOMEDitAtion 8’14”
Krzysztof Komeda, arr. Ryszard Borowski – Kattorna 5’52”
Włodek Pawlik – Tribute to Komeda 3’51”
Dariusz Przybylski – Dreaming Tiffany Before The Breakfast 7’57”
Krzysztof Komeda, arr. Michał Lamża – Kołysanka Rosemary 5’34”
Adam Sławiński – Komeda 4’10”
Krzysztof Komeda, arr. Krzysztof Herdzin – Litania 7’38”
Krzysztof Komeda, arr. Ryszard Borowski – Nie jest źle 3’26”
Krzysztof Komeda, arr. Marcin Zieliński – Szara kolęda 4’41”

Nagrano w Kościele Ewangelicko – Reformowanym w Warszawie
(organy Schlag&Sohne) - maj/czerwiec 2010
Reżyser dźwięku – Ars Sonora (Jakub Garbacz)
Mastering – Maciej Stryjecki, Jakub Garbacz
Projekt graficzny – Vladimir Tsesler, prepress – Joanna Mościska

--------------------------------------------------------------------------------------
Tekst z książeczki:

To płyta dla tych, którzy twierdzą, że wszystko już było.
Niespotykane dotąd w wykonaniach muzyki Komedy instrumentarium
gwarantuje jedyne w swoim rodzaju doznania. Do realizacji
przedsięwzięcia Jan Bokszczanin zaprosił grono twórców
i wykonawców odczuwających podobnie. To apologeci ginących
w otchłani kultury masowej wartości, wyrażanych przez pryzmat
indywidualnej wrażliwości.
Kompozytorzy muzyki klasycznej, jazzowej i filmowej:
Miłosz Bembinow, Dariusz Przybylski, Adam Sławiński, Krzysztof Herdzin,
Włodek Pawlik, Ryszard Borowski, Michał Lamża. Muzycy: trębacz
Robert Majewski, saksofoniści Paweł Gusnar i Tomasz Szukalski
oraz Grażyna Auguścik nadająca epifanicznymi wokalizami nową
perspektywę piosenkom Komedy.
Idea Bokszczanina opiera się na syntezie inspiracji artystów,
biorących udział w realizacji awangardowego zamysłu. Każdy z nich
ofiarowuje słuchaczowi cząstkę intymnego natchnienia, dla którego
muzyka napisana pół wieku temu stanowi czytelny paradygmat,
jednocześnie odrzucając silenie się na oryginalność i poddawanie
terrorowi masowych upodobań. Podstawowy element koncepcji,
to poszukiwanie najbardziej dojrzałego owocu uniwersalizmu,
jakim jest zdolność współprzeżywania piękna.
Piękna wytwornego i ponadczasowego, którego akuszerem może
być jedynie kompozytor o niebywałym talencie i genialnej intuicji.
„Dla Komedy jazz – jak ujmuje prof. Marek Hendrykowski - był metaforą
ludzkiego życia. Stał się muzyką, która wyraża pragnienie osobistej
wolności i płynie z wnętrza człowieka, jako niepowtarzalny rodzaj
doświadczenia polegającego na odkrywaniu siebie i świata poprzez
sztukę”. Istotnym ogniwem w spojrzeniu Jana Bokszczanina
na muzykę „Księżycowego Chłopca” jest proces tropienia tajemnicy,
ciągłego odkrywania i opisywania „czegoś” nieznanego.
Intuicyjne wyczucie obecności paraleli, łączących teraźniejszość
i generację „pięknych dwudziestoletnich”, jest jednym z filarów
„Inspiracji”. Agnieszka Osiecka, „poetessa”, autorka cudownych
tekstów do piosenek Komedy mawiała, że: „jest w tej muzyce coś,
co można nazwać sumą nadziei i rozczarowań, sumą uniesień
i upadków naszego pokolenia” A może każdego pokolenia?
Skąd pewność, że istnieje różnica w postrzeganiu świata pomiędzy
nami, a ludźmi, którym przyszło żyć w szarzyźnie lat 50 i 60?.
Nieprzemijalną wartością muzyki Komedy jest kunsztowne łączenie
pierwiastków lirycznych i dramatycznych. Ta właściwość ma podłoże
w wynikającym z polskich tradycji romantycznym i po trosze
mistycznym postrzeganiu rzeczywistości. W jednym z wywiadów
kompozytor przyznaje: „Sądzę, że dla mojej muzyki nie jest obojętne,
iż wychowałem się na romantykach, a w szczególności na Chopinie.
Dużo się mówi w naszym światku jazzowym o liryzmie mojej muzyki.
Tej powszechnej skłonności Polaków chyba rzeczywiście i ja ulegam”.
Podobnie wypowiadała się Agnieszka Osiecka: „Ruda czupryna Krzysia
Komedy łagodnie płonęła nad klawiszami jak lampka nocna.
Zawsze ze dwie lub trzy rozmarzone panny, niczym topielice,
zwieszały się z instrumentu, a my, ci, co stali w drzwiach,
mówiliśmy szeptem. Muzykę Komedy nazwali Szwedzi jazzem
romantycznym, i mieli pewnie rację. Chcę tylko dodać,
że z tą romantycznością szła u niego w parze jakaś dostępność
(nie: przystępność, a dostępność) poufność i poufałość”.
Realizacja projektu Jana Bokszczanina wymagała determinacji
i odwagi, aby tej dostępności i poufności nadać spójny kontekst.
Głos organów kościelnych to spoiwo pomiędzy elitarnością
a popularnością. Nie są one wyłącznie tłem i „sekcją rytmiczną”,
ale zadziwiają bogactwem barw i możliwości wyrazowych,
przy braku konotacji sakralnych i dusznej atmosfery katedry.
Subtelne barwy „króla instrumentów” splatają się gdzieś poza
czasem z frazami saksofonu, trąbki, czy fletu. Wznoszą się wysoko,
po czym, jak w wierszu Tetmajera, gdzieś na granicy słyszalności
„ich głos kędyś kona”. Bokszczanin nie epatuje polifonicznym
monumentalizmem, przez co osiąga harmonię barw i łagodność,
a jednocześnie akcentuje charakterystyczne dla Komedy uczucie
metafizycznego niepokoju.
Przemyślane brzmienie organów stanowi rodzaj narracji podobnej
do rejestracji obrazu kamerą filmową. Słuchając poszczególnych
opracowań nie sposób oprzeć się wrażeniu uczestnictwa
w projekcji nierzeczywistych pejzaży malowanych dźwiękiem.
To oczywista analogia, bo Komeda zasłynął w świecie jako
kompozytor muzyki filmowej. Miarą geniuszu określał wymiar
historii opowiadanej na taśmie celuloidowej, nadawał jej
sens i kolor.
Muzyka inspirowana twórczością Komedy jest przeznaczona
dla odbiorców zdolnych do wyjścia poza własne wnętrze, aby
w oderwaniu od codzienności dokonywać magicznych eksploracji
niezbadanych przestrzeni mentalnych. Dla tych, którzy słuchając
tkwią pomiędzy zamyśleniem a snem, niestrudzenie wypatrując
nieznanych brzegów, niewyśnionych śniegów, wyczekanych
pocałunków i drogi pod wiatr.

Mirosław Szymański

---------------------------------------------------------------------------------------
O nagraniu:

Wszystkie nagrania do płyty z muzyką Komedy zostały zrealizowane
w warszawskim Kościele Ewangelicko-Reformowanym
przy al. Solidarności. Oprócz doskonałej akustyki i ciekawego pogłosu,
są w nim świetne organy – oryginalny instrument Schlag und Söhne,
który przed dwoma laty przeszedł generalny remont.
Organy te wyróżniają się miękkim i ciepłym brzmieniem oraz głębokim
basem. W trakcie rejestracji wszyscy muzycy znajdowali się na chórze,
dzięki czemu mieli ze sobą bezpośredni kontakt. Sporo kłopotów
przysporzyła nam ruchliwa – nawet w godzinach wieczornych
– arteria komunikacyjna oraz… anomalie pogodowe.
Podczas pierwszej sesji nad Warszawą szalała potężna burza
z gradobiciem, musieliśmy więc kilka razy przerywać.
W utworze „Nim wstanie dzień” słyszalny jest odgłos deszczu
uderzającego w dach kościoła.
Zdecydowaliśmy się na pozostawienie tego efektu, który dodał
piosence specyficznego klimatu.